Widzisz w południe opryskiwacz na polu i zastanawiasz się, czy rolnik łamie prawo? Szukasz jasnej odpowiedzi, jaka kara za opryski w dzień naprawdę grozi i komu? Z tego tekstu poznasz zasady stosowania środków ochrony roślin, odpowiedzialność prawną oraz typowe sankcje.
Czy opryski w dzień są zawsze zakazane?
W przestrzeni publicznej krąży proste hasło, że opryski w dzień są zabronione. Prawo formułuje to inaczej. Ustawa z 8 marca 2013 r. o środkach ochrony roślin wymaga, aby zabiegi nie stwarzały zagrożenia dla zdrowia ludzi, zwierząt ani środowiska, w tym dla pszczół miodnych i innych zapylaczy. Przepisy nie podają jednak sztywnej godziny, od której można włączyć opryskiwacz.
Przedstawiciele Głównego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN) podkreślają, że o wyborze pory decyduje praktyka i obserwacja pola. Oblot pszczół trwa często do godziny 21, zależnie od długości dnia i pogody. Oprysk w samo południe na kwitnących roślinach środkami toksycznymi dla pszczół w praktyce oznacza więc naruszenie prawa, choć w ustawie nie ma zapisu „zakaz oprysków od 8 do 18”.
Kiedy zabieg w dzień jest dopuszczalny?
Czy na pewno każdy zabieg w świetle dnia to wykroczenie? Nie. Istnieją sytuacje, w których opryski w dzień są akceptowane przez służby kontrolne. Dotyczy to przede wszystkim środków, które według etykiety nie zagrażają zapylaczom oraz upraw, w których nie ma kwitnienia. Przykładem są herbicydy stosowane w buraku cukrowym czy wschodzącej kukurydzy, gdy w łanie nie ma kwiatów ani kwitnących chwastów.
W takiej sytuacji, jeśli rolnik używa wyłącznie środka dopuszczonego do obrotu, stosuje dawkę z etykiety, pryska sprzętem w dobrym stanie technicznym i przy prędkości wiatru poniżej 4 m/s, zabieg w ciągu dnia może być zgodny z prawem. Podobnie jest z regulatorami wzrostu w zbożach stosowanymi wczesną wiosną, kiedy pszczoły nie interesują się jeszcze niekwitnącymi roślinami.
Dlaczego pszczoły cierpią najbardziej?
Największe ryzyko niosą insektycydy. To one bezpośrednio zwalczają owady, a więc mogą uderzać także w owady zapylające, jeśli opryskiwacz rusza w czasie intensywnego oblotu kwitnących upraw. Informacje o toksyczności dla pszczół i okresie prewencji znajdują się zawsze na etykiecie. Jeśli widnieje tam oznaczenie „niebezpieczny dla pszczół”, a zabieg wykonuje się w południe na kwitnącej plantacji, trudno mówić o braku winy.
Z drugiej strony, dawne preparaty działały głównie powierzchniowo. Dziś wiele substancji aktywnych krąży w sokach roślin, przedostaje się do nektaru i pyłku. To oznacza, że nawet oprysk wykonany wieczorem może być groźny, jeśli złamane zostaną inne zasady, jak choćby dobór środka o bardzo długim okresie prewencji dla pszczół.
„Nie będzie pszczół, to nie będzie zapylania, nie będzie zapylania, to nie będzie roślin, nie będzie roślin, to nie będzie zwierząt” – ten często cytowany pogląd przypisywany Albertowi Einsteinowi dobrze oddaje wagę ochrony zapylaczy.
Jakie przepisy regulują stosowanie środków ochrony roślin?
System prawny dotyczący oprysków to kilka poziomów regulacji. Jest prawo unijne, krajowa ustawa, rozporządzenia ministra rolnictwa oraz etykiety każdego środka zatwierdzone w zezwoleniu. Wszystkie razem opisują, jak stosować środki ochrony roślin, aby ograniczyć ryzyko zatruć pszczół i innych organizmów pożytecznych.
Ustawa o środkach ochrony roślin
Podstawą jest ustawa z 8 marca 2013 r. o środkach ochrony roślin. W art. 35 zapisano, że środki trzeba stosować tak, aby nie stwarzać zagrożenia dla zdrowia ludzi, zwierząt oraz środowiska. Z tego przepisu wynika obowiązek używania tylko sprawnego sprzętu, przez osoby po szkoleniu i zgodnie z etykietą. Brak aktualnego przeszkolenia czy niesprawny opryskiwacz od razu zwiększają ryzyko kary grzywny.
W art. 76 ustawy o środkach ochrony roślin wprost wskazano, że kto stosuje środek niezgodnie z etykietą lub w sposób stwarzający zagrożenie dla zdrowia ludzi, zwierząt czy środowiska, podlega karze. Tu mieści się zarówno oprysk w czasie oblotu pszczół środkiem toksycznym dla zapylaczy, jak i praca sprzętem bez atestu albo w zbyt silnym wietrze.
Art. 76 ust. 1 ustawy stanowi, że za stosowanie środków ochrony roślin w sposób zagrażający ludziom, zwierzętom lub środowisku grozi kara grzywny.
Prawo unijne i integrowana ochrona
Na poziomie Unii Europejskiej ramy wyznacza Dyrektywa 2009/128/WE o zrównoważonym stosowaniu pestycydów oraz rozporządzenie (WE) nr 1107/2009. W Polsce rozwijają je m.in. krajowe plany działania na rzecz ograniczenia ryzyka związanego ze stosowaniem pestycydów. Nacisk kładzie się na tzw. integrowaną ochronę roślin, która zakłada ograniczenie zabiegów chemicznych do sytuacji, gdy szkodniki lub chwasty przekraczają próg ekonomicznej szkodliwości.
Praktycznie oznacza to, że rolnik powinien najpierw ocenić nasilenie agrofagów, sięgać po metody niechemiczne, a oprysk traktować jako ostatni etap. Jeżeli jednak zabieg jest konieczny, musi być wykonany tylko tam, gdzie występuje problem, na przykład pasowo lub punktowo, zamiast na całej powierzchni.
| Rodzaj środka | Główne ryzyko | Najbezpieczniejsze godziny |
| Herbicyd | Szkoda dla roślin wrażliwych i chwastów pożytecznych dla pszczół | Dzień lub wieczór, gdy brak kwitnienia |
| Fungicyd | Wpływ na mikroorganizmy i pośrednio na owady | Wieczór, po zakończeniu oblotu pszczół |
| Insektycyd | Bezpośrednie zagrożenie dla zapylaczy | Wieczór lub noc, po oblocie pszczół |
Etykieta środka jako instrukcja
Etykieta jest częścią zezwolenia na obrót środkiem i ma rangę dokumentu. Zgodnie z art. 31 rozporządzenia 1107/2009, umieszcza się na niej między innymi zapisy o konieczności informowania sąsiadów, gdy może dochodzić do znoszenia cieczy roboczej. Na etykiecie znajdziesz także oznaczenie toksyczności dla pszczół, okres prewencji oraz minimalne odległości od pasiek.
W rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 31 marca 2014 r. zapisano, że na terenie otwartym środki ochrony roślin stosuje się sprzętem naziemnym w odległości co najmniej 20 m od pasiek, przy prędkości wiatru do 4 m/s. To konkretna wartość, którą w razie kontroli łatwo zweryfikować. Jeśli opryskiwacz pracuje 5 metrów od uli przy silnym wietrze, trudno obronić się przed zarzutem narażenia pszczół.
Kto odpowiada za nieprawidłowe opryski w dzień?
Odpowiedzialność spoczywa na osobie, która stosuje środek ochrony roślin. Zwykle jest to rolnik, czasem pracownik gospodarstwa, wykonawca usługi albo właściciel firmy opryskowej. W oczach służb liczy się faktyczny operator oraz posiadacz pola, na którym wykonano zabieg. Jeśli zabieg zlecono, ale nadzorujący nie dopilnował zasad, także może ponieść konsekwencje cywilne wobec poszkodowanych.
Policja reaguje na zgłoszenia mieszkańców, tak jak w opisywanym przypadku z gminy Głusk, gdzie rolnik prowadził oprysk środkiem chwastobójczym przed południem, bez przeszkolenia i atestu opryskiwacza. Funkcjonariusze sporządzili dokumentację, którą przekazano dalej. Z kolei Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN) prowadzi kontrole w miejscach, gdzie stosuje się pestycydy, i może nakładać zarówno kary grzywny, jak i kary administracyjne, włącznie z zakazem wykonywania zabiegów.
Jakie kary grożą za opryski w czasie oblotu pszczół?
Wysokość sankcji zależy od tego, kto je nakłada i jak oceniono zagrożenie. Inna jest sytuacja, gdy policjant nakłada mandat za wykroczenie, a inna, gdy sprawa trafia do sądu lub PIORiN stwierdza rażące naruszenia przepisów. W tle mogą pojawić się także ograniczenia dopłat bezpośrednich, jeśli naruszono normy związane z ochroną środowiska.
Mandat, wniosek do sądu i wysokość grzywny
Z kodeksu wykroczeń i przepisów szczególnych wynika, że za nieprawidłowe stosowanie środków ochrony roślin podczas oblotu pszczół grozi mandat do 500 zł. Taki mandat policjant może zaproponować na miejscu, gdy stwierdzi, że zabieg stwarzał zagrożenie, ale szkoda nie ma jeszcze dużej skali. Czytelnicy portali rolniczych często uznają tę kwotę za zbyt niską w stosunku do strat, jakie ponoszą pszczelarze.
Jeżeli sprawa trafi do sądu, na przykład po odmowie przyjęcia mandatu lub po zgromadzeniu szerszego materiału dowodowego, grzywna do 5000 zł przestaje być teorią. Sąd może też uwzględnić skalę szkody w środowisku. W poważnych przypadkach dochodzą jeszcze roszczenia cywilne pszczelarzy, którzy udowodnią, że rolnik spowodował masowe zatrucie rodzin pszczelich.
Kontrole PIORiN i zakazy administracyjne
Oprócz mandatu lub grzywny sądowej rolnik naraża się na sankcje administracyjne. PIORiN kontroluje nie tylko sam moment oprysku, ale też dokumenty dotyczące szkoleń, atesty sprzętu, prowadzenie ewidencji zabiegów i stosowanie zasad integrowanej ochrony. W przypadku poważnych nieprawidłowości inspekcja może wydać decyzję zakazującą dalszych oprysków.
W praktyce lista możliwych konsekwencji administracyjnych jest dłuższa niż sam mandat. W zależności od ustaleń kontroli rolnik może spotkać się z następującymi skutkami:
- obowiązek usunięcia nieprawidłowości, na przykład wykonania badań technicznych opryskiwacza,
- czasowy zakaz wykonywania zabiegów z użyciem środków ochrony roślin,
- zawiadomienie Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o możliwym naruszeniu warunków przyznania dopłat,
- dodatkowe kontrole w kolejnych sezonach, obejmujące także magazyn środków ochrony roślin.
Jak rolnik może ograniczyć ryzyko sankcji?
Najprostsza odpowiedź brzmi: stosować się do etykiety i obserwować pszczoły. To jednak zbyt mało, gdy praca w gospodarstwie jest intensywna, a okienko pogodowe krótkie. Wielu rolników układa więc własną „checklistę” przed każdym zabiegiem, która pomaga uniknąć ryzyka kary grzywny i konfliktu z pszczelarzami:
- sprawdzenie, czy w uprawie lub na miedzach nie ma kwitnących roślin atrakcyjnych dla zapylaczy,
- wybór środka o jak najkrótszym okresie prewencji dla pszczół, gdy jest kilka preparatów do wyboru,
- zaplanowanie zabiegu po zakończonym oblocie pszczół, najczęściej po godzinie 18,
- weryfikacja prognozy pogody pod kątem wiatru i ewentualnego znoszenia cieczy roboczej.
Oprócz listy kontrolnej warto przyjrzeć się też najczęstszym błędom, które prowadzą do interwencji policji lub PIORiN. Część z nich wynika z pośpiechu, część z lekceważenia roli zapylaczy. Do zachowań, których rozsądny rolnik unika, należą między innymi:
- opryskiwanie w południe kwitnących sadów lub plantacji środkami o wysokiej toksyczności dla pszczół,
- brak kontaktu z pszczelarzami, mimo że ule stoją w bezpośrednim sąsiedztwie pola,
- praca niesprawnym opryskiwaczem bez ważnego badania technicznego,
- ignorowanie zapisu na etykiecie o konieczności zachowania odległości 20 m od pasiek i ograniczaniu znoszenia cieczy roboczej.
Bezpieczny schemat, powtarzany przez inspekcję i pszczelarzy, brzmi prosto – oprysk dopiero po zakończonym oblocie pszczół, w godzinach wieczornych lub nocnych.
Im bardziej rolnik trzyma się tych zasad, tym mniejsze ryzyko konfliktów sąsiedzkich, zgłoszeń na policję i dotkliwych sankcji finansowych sięgających kilku tysięcy złotych.