Strona główna
Uprawa
Tutaj jesteś

Przy jakim wietrze można pryskać?

Przy jakim wietrze można pryskać?

Zastanawiasz się, przy jakim wietrze można bezpiecznie pryskać pole, sad albo warzywnik? Chcesz pogodzić wymagania prawa z realiami pogody i terminów zabiegów? W tym tekście znajdziesz praktyczne wskazówki, jak łączyć skuteczność oprysku z ochroną ludzi, pszczół i sąsiednich upraw.

Przy jakim wietrze można pryskać środki ochrony roślin?

Polskie przepisy stawiają sprawę jasno. Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 31 marca 2014 r. mówi, że środki ochrony roślin na terenie otwartym można stosować tylko wtedy, gdy prędkość wiatru nie przekracza 4 m/s. W praktyce oznacza to około 14,4 km/h i jest to górna granica dopuszczalna przy technice standardowej belki polowej.

Wielu rolników przyznaje, że przy takim wietrze oprysk da się wykonać, ale wymaga to niskiego prowadzenia belki i dużej uwagi. Za warunki wzorcowe do zabiegów uważa się wiatr w przedziale 0,5–2 m/s, czyli lekki podmuch, który czuć na twarzy, ale nie łamie źdźbeł. To właśnie wtedy łatwiej uniknąć strat na sąsiednich plantacjach, drogach czy zabudowaniach.

Na terenie otwartym środki ochrony roślin stosuje się tylko wtedy, gdy prędkość wiatru nie przekracza 4 m/s – taki wymóg wprowadza rozporządzenie MRiRW z 31 marca 2014 r.

Coraz częściej mówi się o dopuszczeniu wyższej prędkości wiatru, jeśli rolnik korzysta z technik ograniczających znoszenie cieczy opryskowej. Krajowa Rada Izb Rolniczych i Instytut Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu postulują, by przy technikach antyznoszeniowych można było pracować także powyżej 4 m/s, oczywiście w granicach rozsądku. Na decyzję ustawodawcy trzeba jednak poczekać, więc dziś punktem odniesienia nadal jest 4 m/s.

Jak samodzielnie ocenić siłę wiatru na polu?

Nie każdy ma na ciągniku profesjonalny anemometr, a zabieg trzeba wykonać w konkretnym oknie pogodowym. W takiej sytuacji wielu gospodarzy ocenia prędkość wiatru na oko. Dobrze jednak oprzeć się na kilku stałych punktach odniesienia, a nie tylko na ogólnym wrażeniu, że „trochę wieje”.

Pomocne są zarówno obserwacje roślin, jak i dymu czy kurzu. Prosty „test z dymem” stosowano w gospodarstwach od lat i nadal się sprawdza. Dobrze też znać zakresy prędkości, przy których zaczynają się ruszać liście, gałązki i całe korony drzew. Kilka charakterystycznych sytuacji można zebrać w krótkiej tabeli:

Prędkość wiatru Objawy w terenie Wskazówka dla oprysku
0–0,5 m/s Dym unosi się pionowo, liście nieruchome Możliwa inwersja, uważać przy drobnokroplistym
0,5–2 m/s Dym lekko odchyla się, liście poruszają się sporadycznie Najlepsze warunki do większości zabiegów
2–3 m/s Wyraźne drżenie liści, wiatr wyczuwalny Przechodzić na kroplę średnią lub grubą
6–7 m/s Widoczny ruch gałęzi, szum drzew Zabieg na odkrytym terenie należy odłożyć

W praktyce rolnicy często posługują się obserwacją liści. Gdy widać tylko lekkie poruszenie, zwykle mamy do czynienia z wiatrem 1–2 m/s. Gdy drżenie liści jest wyraźne, prędkość zbliża się do 2–3 m/s. Ruch cienkich gałązek to już 3–4 m/s, a kołysanie całych koron drzew oznacza 6–7 m/s, co dyskwalifikuje oprysk na otwartej przestrzeni.

Co zrobić, gdy prognozy przez kilka dni pokazują wiatr, a termin zabiegu goni? W wielu regionach kraju wiatr słabnie w godzinach późno wieczornych i nad ranem. Wtedy warto wyjść na podwórko, spojrzeć na drzewa, słup dymu z komina czy unoszący się kurz z drogi i dopiero podjąć decyzję o wyjeździe w pole.

Jak dobrać technikę oprysku do prędkości wiatru?

Sam limit prędkości wiatru to nie wszystko. Na bezpieczeństwo zabiegu wpływa wielkość kropli, wysokość belki opryskowej, rodzaj zastosowanych dysz oraz obecność dodatków ograniczających znoszenie cieczy użytkowej. Ta sama prędkość wiatru będzie inaczej działać na drobne krople wody, a inaczej na cięższe krople wytwarzane przez dysze antyznoszeniowe.

Wiatr do 1,5 m/s

Przy bardzo słabym wietrze, do około 1,5 m/s, dobrym wyborem jest oprysk drobnokroplisty. Sprawdza się to zwłaszcza przy powschodowym zwalczaniu chwastów jednoliściennych, gdzie istotne jest równomierne pokrycie liścia cienką warstwą cieczy. Drobnokroplisty oprysk dobrze pokrywa powierzchnię, ale w warunkach całkowitego bezwietrza może pojawić się zjawisko inwersji.

Inwersja temperatury sprawia, że mgiełka opryskowa unosi się i „wisi” w powietrzu, zamiast opadać na rośliny i glebę. Dlatego przy bezwietrznej, chłodnej nocy i nagrzanej w ciągu dnia glebie zabieg może przynieść zaskakująco słaby efekt, a jednocześnie zwiększyć ryzyko znoszenia na dalszą odległość. Przy takim scenariuszu lekki, stały wiatr bywa wręcz korzystniejszy niż całkowita cisza.

Wiatr 1,5–3 m/s

Gdy wiatr osiąga 1,5–2 m/s, drobne krople zaczynają wyraźnie dryfować. Wtedy lepiej przejść na kroplę średnią, szczególnie gdy stosujesz mieszaniny przeciwko chwastom jedno- i dwuliściennym. Belkę warto opuścić możliwie nisko nad łan, zwykle w okolice 40 cm, tak aby zachować równomierne pokrycie pod belką, a jednocześnie ograniczyć ucieczkę kropli.

Przy wietrze 2–3 m/s zaleca się jeszcze grubsze krople, zwłaszcza przy herbicydach stosowanych nalistnie. Oprysk średnio- lub grubokroplisty zmniejsza znoszenie, choć wymaga dobrej jakości dysz i prawidłowego ciśnienia roboczego. Ważny jest także kierunek wiatru względem sąsiednich upraw, zabudowań i pasiek. Wiatr w stronę sadu z odmianą wrażliwą lub w stronę zabudowań wiejskich powinien być sygnałem ostrzegawczym.

Większy wiatr i techniki ograniczania znoszenia

Nowoczesne techniki oprysku pomagają częściowo uniezależnić się od wiatru. Coraz powszechniej stosowane rozpylacze eżektorowe wytwarzają grube, napowietrzone krople, które są cięższe i mniej podatne na znoszenie. Belki z pomocniczym strumieniem powietrza, tak zwany rękaw powietrzny, „wciskają” krople w głąb łanu i zwiększają ich energię kinetyczną.

Na rynku dostępne są też adiuwanty antyznoszeniowe. Nowoczesne, wielofunkcyjne dodatki potrafią ograniczyć znoszenie 2–3 razy, co doceniają zwłaszcza sadownicy i plantatorzy upraw sąsiadujących z zabudowaniami. W praktyce przy stabilnym wietrze do około 7 m/s i zastosowaniu techniki antyznoszeniowej część specjalistów dopuszcza zabiegi na plantacjach o niskim ryzyku ubocznych szkód. Trzeba jednak podkreślić, że przepisy nadal odnoszą się do wartości 4 m/s, a nawet najlepszy sprzęt nie daje pełnej kontroli nad chmurą opryskową.

Warto przy tym dobrze poznać możliwości własnego opryskiwacza. W wielu gospodarstwach sprawdza się prosta lista kontrolna, która pomaga przygotować maszynę do pracy przy wietrze w granicach dopuszczalnych przez prawo:

  • dobór typu dysz do rodzaju zabiegu i kierunku wiatru,
  • ustawienie wysokości belki jak najniżej nad łanem,
  • sprawdzenie ciśnienia roboczego i równomierności rozpylania,
  • dobór prędkości jazdy tak, by nie „przepychać” belki wiatrem.

Jak prawo reguluje oprysk przy wietrze?

Ustawa z 8 marca 2013 r. o środkach ochrony roślin nie ogranicza się tylko do samej prędkości wiatru. Art. 35 nakazuje stosować preparaty tak, aby nie stwarzać zagrożenia dla zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska. Wprost pada tam wymóg przeciwdziałania znoszeniu środków na obszary i obiekty niebędące celem zabiegu, a także obowiązek planowania oprysku z uwzględnieniem czasu przebywania ludzi na opryskiwanym terenie.

Art. 76 tej samej ustawy przewiduje grzywnę za stosowanie środków w sposób zagrażający zdrowiu ludzi, zwierząt lub środowisku. Wskazuje przy tym, że naruszeniem jest między innymi nieuwzględnienie możliwości znoszenia, minimalnych odległości od określonych miejsc oraz warunków atmosferycznych. W praktyce oznacza to, że osoba wykonująca oprysk odpowiada nie tylko za to, co dzieje się na jej własnym polu, ale również za skutki po drugiej stronie miedzy.

Grzywna za nieprawidłowe stosowanie środków ochrony roślin może sięgnąć 5 000 zł, a w razie szkód w sąsiednich uprawach dochodzą do tego roszczenia cywilne o odszkodowanie.

Mandaty i odszkodowania

Przepisy przewidują kilka poziomów odpowiedzialności. W postępowaniu mandatowym policja może nałożyć do 500 zł kary za nieprawidłowy oprysk. Jeżeli sprawa trafi do sądu, górna granica rośnie do 5 000 zł. Gdy wskutek znoszenia cieczy roboczej dojdzie do zniszczenia sadu, plantacji warzyw czy pasieki, poszkodowany rolnik lub pszczelarz może dochodzić odszkodowania na drodze cywilnej.

W praktyce zapadły już wyroki, w których sąd zasądził odszkodowanie za zniszczony sad jabłoniowy po zniesieniu herbicydu z sąsiedniego pola. Dla sprawcy szkody bywa to bardzo bolesne finansowo, bo oprócz kary i odszkodowania pojawia się też ryzyko utraty części dopłat bezpośrednich. Organy kontrolne mogą bowiem uznać, że rolnik naruszył zasady integrowanej ochrony roślin.

Relacje z sąsiadami i pszczelarzami

Odrębnym, choć mocno powiązanym tematem jest ochrona pszczoły miodnej i innych zapylaczy. Część środków ochrony roślin ma wysoką toksyczność dla owadów, zwłaszcza jeśli są stosowane w dzień, podczas intensywnego oblotu kwitnących roślin. Dlatego zaleca się wykonywanie oprysków insektycydowych późnym wieczorem lub w nocy, gdy pszczoły wróciły już do ula.

W wielu rejonach Polski pszczelarze coraz aktywniej korzystają z przysługujących im praw. Gdy rolnik wykonuje oprysk w warunkach silnego wiatru, nad kwitnącymi roślinami i bez uzgodnień z właścicielem pasieki, naraża się nie tylko na konflikt sąsiedzki, ale też na kontrole z udziałem policji, lekarza weterynarii i przedstawiciela lokalnego koła pszczelarskiego. Udokumentowane szkody w rodzinach pszczelich mogą oznaczać utratę dopłat i wysokie odszkodowania.

Jak zadbać o bezpieczeństwo ludzi, pszczół i środowiska?

Bezpieczny oprysk to połączenie przestrzegania prawa, rozsądnego doboru techniki i uwagi na warunki pogodowe. Nie chodzi jedynie o sam wiatr, ale też o temperaturę, wilgotność, obecność mgły, fazę rozwoju roślin czy wymagania substancji czynnej. W chłodną wiosnę większe znaczenie mają na przykład przymrozki nocne, które mogą obniżać skuteczność herbicydów nalistnych.

W codziennej pracy pomaga kilka stałych zasad. W wielu gospodarstwach dobrze sprawdza się prosty zestaw nawyków, które zmniejszają ryzyko znoszenia cieczy i szkód w otoczeniu zabiegu:

  • wybór pory dnia z najsłabszym i najstabilniejszym wiatrem, zwykle późny wieczór lub wczesny ranek,
  • sprawdzanie prognozy i obserwacja w terenie, zamiast polegania wyłącznie na aplikacji pogodowej,
  • unikanie oprysków przy wietrze wiejącym w stronę zabudowań, dróg, cieków wodnych i pasiek,
  • zachowanie wymaganych odległości od domów, studni, rowów i zbiorników wodnych.

Warto dodać do tego jeszcze jedną rzecz, często pomijaną w pośpiechu prac polowych. Chodzi o kontakt z sąsiadami, zwłaszcza z pszczelarzami i właścicielami sadów czy upraw wrażliwych na określone substancje. Krótki telefon z informacją o planowanym zabiegu przy wietrze w granicach 4 m/s, wykonanym wieczorem z użyciem dysz antyznoszeniowych, potrafi uchronić przed niepotrzebnymi sporami i formalnymi zgłoszeniami. W wielu wsiach taki prosty zwyczaj stał się już standardem dobrych relacji między rolnikami.

Redakcja elega.pl

Jako redakcja elega.pl z pasją zgłębiamy świat uprawy, hodowli, nawozów i maszyn rolniczych. Naszą wiedzą chętnie dzielimy się z czytelnikami, dbając o to, by nawet najbardziej złożone zagadnienia były proste i zrozumiałe. Razem odkrywamy nowoczesne rolnictwo!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?